O moim treningu

Chcę się podzielić moim treningiem i podejściem do ćwiczenia – może kogoś zainspiruje.
Taki trening sprawdza się u mnie od dawna – a mam już „swoje lata” 🙂 i pozwala mi cieszyć się dobrym zdrowiem i formą. Jeśli taki trening Ci nie odpowiada – zanim skrytykujesz – weź poprawkę na to, że przecież zapewne masz inne cele niż ja i że nie musisz tak ćwiczyć. Że możesz wypracować własne metody – lepsze akurat dla Ciebie.

1. Trening pierwotny

Ten trening jest bardziej surowy, atawistyczny, pierwotny – niż typu „ładny fitnesik” na kolorowych maszynach. Nie jest ekstremalny, ale pazur ma. Bardzo często w górach (mieszkam w Beskidach) w leśnej głuszy. W leśnym kurzu, czasem w upale lub na mrozie.

To trening jak polowanie sprzed kilkunastu tysięcy lat (spokojnie – poluję tylko na dobrą formę, endorfiny i na piękne widoki po drodze – NIE popieram krwawych łowów) Biegnę, wspinam się, podbiegam, boksuję, skaczę, zbiegam ze zbocza. To daje mi dawkę adrenaliny. Mojemu psu też – biegam po górach z psem i naprawdę obaj czujemy się jak na pierwotnych łowach (mój wilk dostaje amoku już na sam widok zakładania przeze mnie butów do biegania). Jesteśmy przecież sportowymi drapieżnikami 🙂

2. Trening na całe…go!

Mój trening jest całościowy. Nastawiony na to, by być wszechstronnie sprawnym fizycznie. Nie skupiam się na jednej wąskiej specjalności (np. sprincie, maratonie, podnoszeniu itd.). Do funkcjonowania w normalnym świecie potrzebne jest nam sprawne ciało jako CAŁOŚĆ, a nie same kuliste bicepsy, szybkość geparda czy izolowana siła.

Podobnie – człowiek pierwotny do przetrwania musiał być wszechstronnie dobrym w całościowej aktywności fizycznej. Nie był wyspecjalizowanym siłaczem, sprinterem, ani maratończykiem. Do przetrwania, skutecznego polowania czy ucieczki – czyli do życia – musiał być DOBRY CAŁOŚCIOWO – w WIELU aktywnościach. Biegał, skakał, wspinał się, walczył, dźwigał, rzucał… A przede wszystkim myślał.

3. Całościowo!

Człowiek pierwotny musiał być:

SILNY – żeby wspiąć się na drzewo lub przynieść upolowaną zdobycz do obozowiska.
WYTRZYMAŁY, żeby tropić i ścigać.
SZYBKI, żeby uciekać.
SKOCZNY, żeby pokonywać nierówny teren.
ELASTYCZNY, żeby wchodzić do wąskich jaskiń, wypoczywać na drzewie lub wyciągać z nory zdobycz.

W tym wszystkim był WYSTARCZAJĄCO DOBRY, choć nie na poziomie mistrza świata. Ale do przetrwania zupełnie nie było mu potrzebne mistrzostwo świata.

4. Non stop ruch

To trening w ruchu. Zmieniam rytm – jest bardzo dużo biegania, ale przeplatanego pompkami, wspinaniami na ostre zbocze, krokodylkami (burpees), rozciąganiem, ćwiczeniami bokserskimi i walką z gruszką, która oddaje ciosy (taki mój mały patencik). Cały czas coś ciekawego się dzieje. Tu nie ma jednostajności. Taki trening dobrze spala kalorie.

5. Radość z ruchu i trening dla siebie

Celem jest zachowanie dobrej formy i zdrowia przez długie lata – człowiek pierwotny też chciał cieszyć się życiem jak najdłużej. Wystarczy, że dobrze się czujesz i trzymasz dobrą wagę. Bez „czasówek”, „życiówek” i presji startów w zawodach. Zresztą i tak nie “wykręciłbym” super czasu w bieganiu, bo mimo raczej szybkiego biegu – po drodze robię wiele dodatkowych rzeczy: pompki, podciągania, podskoki, boksowanie. Sam bieg to dla mnie za mało 🙂

6. Intensywnie i zero cyferek

Garmin? Nie używam.

Trening jest dość intensywny, choć nie jest nastawiony na „śrubowanie” rekordów. Tu nie chodzi o cyferki. Już nie zaprzątam sobie głowy „życiówkami”, czy cyferkami w międzyczasach, sekundach lub kaloriach. Po prostu cieszę się ruchem. I tak wiem, że z każdym treningiem staję się coraz lepszy.

Jesteś tylko Ty, Twoja chęć do treningu, radość z ruchu, ale też pot, zmęczenie i pokonywanie własnych barier. Uwaga – to NIE jest niedzielne truchtanie w tempie konwersacyjnym. Nie będziesz mieć sił na konwersacje i filozofowanie. Tempo jest intensywne. Tu chodzi o przetrwanie 🙂Run, baby. Run!

7. Wykorzystanie treningu w życiu codziennym

Dodatkowe plusy to korzystanie z dobrodziejstw treningu w życiu codziennym. Dobiegniesz do autobusu bez zadyszki, weźmiesz dzieciaka na barana bez kontuzji, pobawisz się z dziećmi na podwórku lub w ogrodzie bez sapania. Zatańczysz z żoną lub mężem sambę lub walca bez narzekania na ból. Przyniesiesz ciężkie zakupy bez „strzykania” w krzyżu. Schylisz się bez „ałaaa!”. Albo samodzielnie zawiążesz sobie sznurówki i obetniesz paznokcie u nóg bez rwania w plecach. Fajnie? To właśnie współczesne, codzienne przetrwanie, w którym wykorzystuję taki „trening na całego”.

8. Podejście:
bez „pierniczenia o Szopenie”

Pozytywnie dla siebie i innych ćwiczących. Koncentracja na ćwiczeniu, a nie na teoriach sportu, rekordach, statystykach. Bez opowiadania o kolegach, którzy są świetni w „czymś tam”. Bez gadania „jaki to kiedyś byłeś szybki/silny”. Nie mędrkuj, nie filozofuj. Ogarnij się i weź się do roboty – po prostu ćwicz i ciesz się ruchem! 🙂

9. Na koniec krótko o mnie

Jestem z trochę innej bajki 🙂 Nie robię sobie selfie w siłowni (to nie moja bajka). Nie pozuję w obcisłych koszulkach lub bez (to nie moja bajka). Nie twierdzę, że „najlepsze efekty – to tylko ze mną, a inni to >>się nie znają<<” (nie mam takiego ego).

Dzielę każdy dzień z moimi bliskim, przyjaciółmi, klientami. Cieszę się życiem i realizuję swoje 3 pasje.

Po prostu robię swoje.