Liczyć kalorie, czy liczyć na siebie?

LICZYĆ KALORIE, CZY LICZYĆ NA SIEBIE? JAK JEŚĆ, ŻEBY SCHUDNĄĆ?

Dieta… Z czym kojarzy Ci się to słowo? Z ograniczaniem, wyrzeczeniem, głodzeniem się?

Wiele osób skrupulatnie liczy kalorie, ustala zapotrzebowanie na składniki i odżywia się z kalkulatorem w ręku. Czy to zła metoda? Nie. To dobra metoda, jeśli lubisz taki sposób, to rób to i chudnij. Efekty przyjdą – nie mam co do tego wątpliwości.
A co, jeśli nie lubisz tego robić? Nie chcesz liczyć, odmierzać na kuchennej wadze każdego plasterka – a chcesz zrzucić „trochę” kilogramów. Bo nie masz czasu, ochoty i cierpliwości na obliczenia? Da się?

Nie mówimy tu o profesjonalistach przygotowujących się do zawodów „Miss Bikini Dolnego” czy Mister Czegoś Tam (przepraszam zawodowców za tę wstawkę 😊 Robię to bez złośliwości i z pełnym szacunkiem dla Waszej naprawdę ciężkiej pracy 😊
Większość ludzi żyje swoim życiem, pracuje, uczy się, spędza czas z rodziną – a treningi robi „po godzinach” (jeśli oczywiście nie wypadnie coś ważniejszego niż trening). I większość ludzi nie liczy kalorii, bo po prostu nie chce tego robić.
Wracając do pytania: da się?

Da się. Ja sam też nie liczę (mimo, że bardzo lubię excela i cyferki). Nie musisz liczyć tych „nieszczęsnych kalorii”. Możesz zrzucić kilogramy stosując inne metody. Oczywiście możesz później dołączyć diety z liczeniem do swojego sposobu odżywiania. Ale na początek (i nie tylko na początek) warto, żebyś stosował(a) kilka prostych wskazówek.

CO MOŻESZ ZROBIĆ JUŻ DZISIAJ, TERAZ:

  • JEDZ MNIEJ. Ile? Nie wiem, ile zjadasz podczas posiłku, jakie masz zapotrzebowanie, apetyt, co lubisz, czego nie lubisz. Ty sam(a) najlepiej to wiesz. Ale nie przejadaj się. Czasem „oczy by jadły”, a oczy w tym przypadku nas okłamują (mimo, że mówi się, że oczy nie kłamią). Tym, co jest pyszne łatwiej się zajadać (łatwiej „przejeść” się np. pizzą lub słodyczami niż kaszą jaglaną). Nie daj się zrobić w konia Twoim oczom 😊
  • UWAGA NA CUKIER. Ale nie tylko taki z cukierniczki. Napoje gazowane, jogurty, soki – tam znajdziesz go bardzo dużo. Słodzisz kawę, herbatę? Próbowałeś herbaty bez cukru? A może zamiast 3 łyżeczek – daj dwie lub jedną. Próbowałeś stewii lub ksylitolu? Jeśli nie wyobrażasz sobie pić gorzkiej kawy, ok. (trudno 🙂, ale możesz ograniczyć napoje gazowane, soki i oczywiście słodycze? Możesz też wyznaczyć sobie jeden dzień nagrody, podczas którego trochę sobie pofolgujesz.
  • NIE GŁODŹ SIĘ. Organizm to sprytna bestia i jak mu nagle zabierzesz paliwo, to zacznie kombinować: „oj, bieda, teraz wszystko co zjemy, trzeba magazynować, bo nadeszły trudne czasy” – to tak w skrócie metoda naszego ciała na przetrwanie. Tego nie przeskoczysz – nasze organizmy mają w tym wiele tysięcy lat – i setki pokoleń – doświadczenia.
  • JEDZ REGULARNIE. Mniej więcej co 3 godziny i nie podjadaj między posiłkami. Daj organizmowi czas na strawienie.
  • NIE OBJADAJ SIĘ NA NOC. Tu zdania są podzielone (czy jeść na noc, czy nie), ale jeśli chcesz zjeść coś cięższego, lepiej zrobić to w pierwszej połowie dnia i dać organizmowi czas, by to łatwiej spalił podczas dziennej aktywności.
  • PIJ. Najlepsza oczywiście jest woda. Uwaga na soki i słodzone napoje gazowane). Nie musisz pić samej wody, bez przesady – herbata też będzie dobra (ostrożnie z cukrem).
  • DO TŁUSTEGO PODCHODŹ Z GŁOWĄ. Tak naprawdę nie tyjemy od nadmiaru tłuszczu, lecz od nadmiaru kalorii (a te znajdziesz nie tylko w tłuszczu). Ale mimo wszystko bardzo tłuste jedzenie przy braku ruchu będzie sprzyjać przybieraniu na wadze.
  • WARZYWA – wiadomo: TAK!
  • OWOCE. Tak, ale… uważaj na „opychanie się” winogronami i bananami – niekoniecznie sprzyjają redukcji wagi (choć oczywiście nie musisz ich eliminować całkowicie – banan przed treningiem? – dlaczego nie?)
  • PIECZYWO – ostrożnie. Ja sam bardzo lubię chleb, świeże bułki i inne tego typu produkty. Ale daj szansę ciemnemu pieczywu – spróbuj chociaż częściowo wprowadzić je do swojej diety.

To proste wskazówki, które same w sobie nie są jakąś specjalistyczną dietą. Zresztą samo pojęcie „dieta” może budzić skojarzenie, że teraz jesteś na takiej i takiej diecie i ona pewnie kiedyś się skończy. A tu mówimy o stałym sposobie odżywania (zresztą tym właśnie jest „dieta 😊

A CO OPRÓCZ „DIETY”?

RUSZAJ SIĘ. Mówi się, że ruch nie zastąpi każdego leku, ale żaden lek nie zastąpi ruchu. To powiedzenie można rozwinąć: Ruch nie zastąpi diety, ale sama dieta (z całym szacunkiem dla diety) nie zastąpi ruchu.
Tu oczywiście dodam formułkę, że przed rozpoczęciem treningów skonsultuj się z lekarzem… 🙂

To może być regularny trening, ale też spacer. Nie możesz biegać? Przejdź się – po kilkunastu takich spacerach możesz stwierdzić, że chcesz pobiegać. Nie możesz przebiec założonego dystansu? Część przebiegnij, a część przejdź – sam(a) zobaczysz, że po pewnym czasie będzie coraz więcej biegania, a coraz mniej marszu.
Warto docenić samo chodzenie. Nie musisz parkować przy samym wejściu do hipermarketu – nic się nie stanie, jak znajdziesz miejsce trochę dalej i przejdziesz kilkadziesiąt kroków więcej. Mniej stresów przy samym parkowaniu i lepiej dla ZDROWIA, którego…

… wszystkim życzę.